Nawigacja

Sudółwersja do druku

Sudół – wieś w powiecie ostrowieckim, w województwie świętokrzyskim.


Ceramika z miejscowości Sudoł zaliczana jest do grupy ceramiki iłżeckiej, gdzie należą również wyroby z miejscowości Chałupki, Denków, Kąty Denkowskie, Odrowąż..
Ośrodek ten zaliczany jest do najstarszych w Polsce. Wzmianki o organizacjach cechowych na tych terenach pochodzą już z XIV wieku. Od XVI do końca XVII stulecia notowany jest największy rozwój garncarstwa na tych terenach.

Cechą charakterystyczną ceramiki jest motyw zdobniczy w kształcie łezki, kropli. Wiąże się z tym legenda samej nazwy Iłża. Iłża czyli „jej łza” – łza królowej zamienionej w kaczkę, płaczącej nad swoim losem.

Formy

dzbany, durszlaki, misy, dwojaki, miodowniki polewane i biskwitowe, rzeźby w glinie (Chrystus Frasobliwy, Piety, Matka Boska, anioły, kropielniczki, ptaki - np. indyki, gwizdki).

Kitowski Władysław
Mam 66 lat, zajmuję się garncarstwem od 50 lat, prawie że od dziecka, bo to w rodzinnym gronie było to wszystko i robiło się od początku. (…) Ze 4 lata [czeladnictwa] trzeba było od początku, bo jak się poszło do majstra to trzeba było narobić, glinę uszykować, dorywczo dopuszczał do toczka, no jak już się złapało dryg to już następny przychodził glinę szykować, a tu już się zaczynało kręcić na kole.(…) A żeby tak na swoje przejść, to miałem tak z 19 lat jak prowadziłem już swoje garncarstwo.
No pierwsze garczek to miałem 14 lat, już się na kole robiło, tak że ciągnąłem od 14 lat do 66. (…) To była cała rodzina garncarska, tu robił stryj, wuj, ojciec nie był garncarzem. Brat garncarzem był. Kitowskie to były takie gniozdo garncarskie. (…) W Sudole nie było, było w Kątach Denkowskich, Denków miał koszary, a ja tutaj przeprowadziłem się z Kątów Demkowskich do Sudołu w siedemdziesiątym drugim roku i do tej pory tu jest.


Tu już nie ma takich ośrodków, dopiero są w Iłży, ale ta Iłża już upadła, a tam mieliśmy całe biuro w tej Iłży. Tam jeszcze zostało muzeum garncarskie w Iłży. (…) No to zależy od regionu. Kiedyś to jeszcze było w Ćmielowie garncarstwo teraz z ćmielowskiego garncarstwa zrobiła się porcelana. I rozeszło się to na inne tereny i ta nasza ceramika w Polsce jest najlepsza bo są dobre gliny w naszych regionach.
Czerwona glina jest i biała. Biała więcej ognia potrzebuje, czerwona mniej bo ma dużo żelaza w sobie. Trzeba ją pomału urabiać, żeby była jednolita, żeby ją mieszać. (…) [Jak] jednakowa temperatura będzie w piecu. No ponad 900°. I to się wypali drzewem, nie da się innym wypalić prócz drzewem albo gazem. Elektryczni to małe rzeczy, no bo się nie da wypalić dużych rzeczy elektrycznie, to by zajęło bardzo dużo i by się nie opłaciło. A tak układa się w piecu duże, małe sztuki, [wypala się] drzewem do 900°, no ponad 900°. Mam taki piecyk, malutki, nie duży. Kiedyś to jak spółdzielnia brała doniczki to był większy piec, więcej się paliło, bo to rozprowadzali po GS. (…) Do spółdzielni należały i Chałupki i Rędocin i ten nasz region one to później rozwoziły po GS.

Najpierw to trzeba glinę zrobić, urobi się jak plastelinę, wymieszać, wybrać wszystkie nieczystości, jakiś kamyczek, śmieć, już jak się glinę urobi to (…) rozgniatamy i później od jakiej wielkości się będzie robić jak jest mała sztuka to rozgniatamy i robimy teraz klusiki. To jest tak, że można ją na wagę wziąć i wszystkie mają prawie jednakowy ciężar, a jak chce się większą sztukę to się większe rwie. No i można robić.
Kształty to same z głowy przychodzą, same wchodzą w ręce i w umysł, no to ja tych kształtów [znałem] bardzo dużo i pozapominałem. Moje kształty to są starodawne, nawet jak dałem moje kształty do Warszawy na wystawę to dostałem pierwszą nagrodę na ogólnokrajowym. (…) No dzbaneczki, dwojaczki, garnuszki, miski, filiżaneczki, kubki, makutry do ucierania. (…) Figurki się robi, robił Połetek Tadek, bardzo piękne robił figurki.

Zdobione na kole, ręcznie, to nie ma nic, no jeden wzorek to takie kółeczko się zrobiło i wzorek się puści bo się kręci. (…) Do zdobienia to tylko były patyczek i pędzeleczki z piór. (…) Kolor to zależy od farbków ogniotrwałych. Zależy jaki się chce kolor to są brązowe, czarne, żółte to daje się do gliny farbków (…) Były farbki, ale robiło się z gliny, a to już są, ale kiedyś to były tylko białe i czerwone, bo takie gliny były. To się robiło z gliny, to musiało być ogniotrwałe, bo się spali. A to jest glina to się nie spali, pod temperaturą najwyżej to mogła zmienić kolor. (…) No szkliwi się, ale bardzo mało, bo polewa droga (…), kupuje się w instytucie, ale to jest drogie (…) kiedyś z porcelany tam przywoziło się.


Koło to po staremu, dawniej koło to się nazywa spodek, pod spodem kiedyś był kamyk, nie było łożysk, to był kamyk z krzemienia i szpindel i wpuszczało się go w kamień, tu jest spodek i to chodziło na świńskiej skórze, teraz na łożysku chodzi. Potrzebny jest nożyk, deszczółka po naszemu, bo każdy region ma inną nazwę (…) No i do zżynania drucik, żeby odszedł od spodka. No i jeszcze był strug do strugania gliny. Wbijało się taką glinę na pniok i strugiem się strugało, bo nie było walcy. Nie było światła i tak się strugało. (…) teraz to są maszyny, małe kamyki to się zemlą, a duże to się rozpryskują i jak się wypali to kamień wapienny to odpryskuje. A tu przestrugać [trzeba] żeby nie odpryskiwały. (…)

Pali się prawie dwanaście godzin w piecu. Żeby wywal dziewięćset stopni, idzie czternaście godzin trzymać drzewo. (…) Na raz to jest czternaście godzin , zależy jak, ja mam malutki piecyk. (…) Wkłada się tak jak pod kuchnię, przekłada się żeby się dobrze paliło, są takie przekładki jak półki i się dobrze pali. (…) Spojrzy człowiek, widzi, że już koniec. (…) To zależy od pogody, czasem naczynie musi schnąć dwa dni bo jak jest duże słonko pięknie, jak będzie bardzo szybko schło to też nie dobrze bo się pokrzywi, najlepiej w cieniu, taki wiaterek jest lekki, to dzień, dwa, zależy od sztuki. Jak mniejsza to szybciej jak większa to będzie musiała dłużej schnąć bo jest grubsza i woda będzie musiała wyparować dopiero (…). Zimą się mało robi (…). Tak przeciętnie w roku to [wypał] jest tak co dwa miesiące co dwa i pół. (…) To się nie nadaje inne drzewo tylko sosnowe, bo dębowe to ma tylko gorączkę, a nie ma ognia, a tu jest gdzieś z metr wysoko jedno na drugim wyłożone. I jak jest sosna to ogień ma i leci i to się jednakowa temperatura nagrzewa.
Żona, czyści, uszy klei, figurki zaczyna kleić, koguty zrobiła. Robi dużo, ja widzę, że jakby nie ona, to by nie był tego… Cały dyrygent, co każde, to się zrobi, wymyśla wzory. (…) Nauczyłem jednego, no i ładnie robi. Jeszcze nie należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych.

No to jest bardzo ciężka robota, ale kwestia przyzwyczajenia bo to już nie znaczy że ciężko bo wiem że jednakowo się robi.

OBEJRZYJ FILM Władysław Kitowski - Sudół

Galeria zdjęć