Świat kur i basów
Jarmark: miejsce, gdzie obok ukrytej w worku gęsi przygrywa skrzypek i czujnie zerkają święci.
Na czarno-białej fotografii: Julia Okoń. Fot. Małgorzata Genca
Piętnaście kilometrów – tyle w ubiegłym stuleciu maksymalnie jechał na targ chłop z rodziną. Rejon wyznaczony szlakiem furmanek, gdzie rozbrzmiewały basy i harmonie, udokumentował Andrzej Bieńkowski. Jego fotografie, a także portrety w obiektywie Norberta Roz-tockiego i ludowe rzeźby Mieczysława Gai będą w centrum Lublina do końca Jarmarku Jagiellońskiego.
-„Cztery strony Rawy”obejmują najdziwniejsze regiony Polski, gdzie występują kultury: łowicka, księżacka, rawska i opoczyńska – mówi o swojej wystawie Andrzej Bieńkowski. - Są zdjęcia moje i te, które wykonali dawno temu chłopscy fotografowie.
I połowa XX wieku, Rawa Mazowiecka: wiejskie życie upływa od targu do targu. Dojazd bryczką trwa około trzech godzin. A na miejscu nie tylko się handluje, ale jest muzyka i śpiew. Tłumowi, gdzie ktoś się targuje, a ktoś wykłóca, przygrywają wiejscy muzykanci. Każdy gra w stylu regionu, z którego pochodzi, więc każdy jarmark to koncert niepowtarzalny. W rejonie rawskim dominowały basy. Ostatni tradycyjny skrzypek Kazimierz Meto, zwany także „Nikiforem muzyki”, zmarł rok temu. Między innymi jego można zobaczyć na zdjęciach Bieńkowskiego.
W latach trzydziestych pod strzechy dotarł nowy instrument muzyczny – harmonia. Z nią pokazywali się dumnie na weselach muzycy łowiccy, bo to był region naj- bogatszy. Na jarmarkach rzuca-li się w oczy, bo w całej Polsce centralnej królowały skrzypce.
Słynnych grajków, co to w letni dzień siadali z instrumentem lub przyśpiewywali na ganku chałupy, sportretował także Norbert Roztocki. Wiele ujęć poświęcił Julii Okoń – śpiewaczce z Rudy Solskiej, pojawiają się też takie lokalne sławy, jak Bronisław Rawski, bębnista z Kocudzy, czy Stanisław Głaz, dzwolski skrzypek.
Na ciemnych, robionych bez flesza czarno-białych fotografiach muzykom towarzyszy ich codzienność – portrety Matek Boskich i Chrystusów, zawieszonych na honorowych miejscach nad łóżkami, gdzie piętrzą się stosy pierzyn i kolorowe kapy, świeżo bielone przed niedzielą ściany, przechylające głowy kury i krowie zady w czasie wieczornego obrządku.
Mieczysław Gaja to rzeźbiarz z Łukowa. Jego drewniane figurki należą do chłopskiego, religijnego porządku świata. Pełno w nim uśmiechniętych, kolorowych, dobrych dzieciątek Jezus, świętych figurek, Adamów i Ew, szopek czy scen zabaw i wesel ozdobionych motywami roślinnymi i zwierzęcymi.
piątek-niedziela
A.Bieńkowski, „Cztery strony Rawy”, Skwer przy ul. Olejnej 6, godz. 10 - 22
sobota-niedziela
N. Roztocki, „Konteksty”, STL ul. Grodzka 14, ul. Ku Farze, godz. 9 - 18
Sylwia Hejno, Kurier Lubelski, 14.08.2009




