Nawigacja

Kurą, mości panowie, bo jarmark tuż-tuż!wersja do druku

Dumnym symbolem rozpoczynającego się jutro Jarmarku Jagiellońskiego jest kura. Nie jakiś tam orzeł, tur czy inny bizon, tylko swojska kura. Bo właśnie ten ptak najlepiej oddaje klimat słynnych jarmarków lubelskich, które odbywały się w naszym mieście w XV i XVI wieku i do których udanie nawiązuje impreza.

500 lat temu, za panowania Jagiellonów, jarmarki lubelskie przyciągały nad Bystrzycę kupców z całej Polski oraz najodleglejszych części Europy i świata. To tutaj zbiegały się najważniejsze trakty handlowe biegnące z Węgier na Litwę, z Zachodniej Europy na Ruś i z portów Hanzy do Turcji. To tutaj prowadził Szlak Jagielloński Wilno - Lublin - Kraków. To tutaj handlowano na potęgę (głównie winem, wołami, zbożem) i bawiono się bez umiaru (uciechy dostarczali licznie przybyli kuglarze).

Teraz asortyment nieco się zmienił, ale atmosfera zabawy i wysoki prestiż wydarzenia pozostały te same.

Od jutra do niedzieli na jarmarku swoje wyroby sprzedawać będzie 300 wystawców. Będzie można kupić przysłowiowe „mydło i powidło”: od tradycyjnych instrumentów przez piwo kozicowe po misterne wycinanki ludowe.

Będzie też coś dla ducha. W czwartek o 21.30 na Błoniach pod Zamkiem Lubelskim Janusz Opryński wystawi „Klątwę” Wyspiańskiego, te-go samego dnia otwarta zostanie scena muzyczna na placu Po Farze, na której zobaczymy zespoły ludowe z Ukrainy, Białorusi, Węgier, Litwy i naturalnie Polski, w tym naszą chlubę, czyli Orkiestrę św. Mikołaja oraz kultowego Słomę i jego Przedwietrze. Oprócz tego odbędą się pokazy tańca i rzemiosła ludowego, projekcje filmów, turniej łuczniczy, koncert sygnałów łowieckich, turniej gry w palanta... Wymienić wszystkiego nie sposób.

Co więcej, 1 lipca tego roku Organizacja Turystyczna „Szlak Jagielloński” podpisała list intencyjny w sprawie rozpoczęcia starań o wpisanie „Szlaku Jagiellońskiego” (a więc także naszego jarmarku) na listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO. Nieźle, jak na imprezę, której patronuje zwykła kura, prawda?
(...)

Paweł Franczak, Kurier Lubelski, 12.08.2009