Nawigacja

Weselne szaleństwo Andrzeja Bieńkowskiegowersja do druku

„Weselne szaleństwo”- specjalny koncert przygotowany przez Andrzeja Bieńkowskiego na Jarmark Jagielloński to wyjątkowe widowisko. Niełatwo bowiem pokazać w XXI wieku dawny obrzęd wypełniony znaczeniami, które dziś dla nas nie są już oczywiste. Wesele miało bowiem wartość rytuału przejścia granicy dwóch światów. W czasie trwania obrzędu kilkakrotnie powracały słowa, pieśni, gesty i muzyka, które zapewniały młodej i młodemu pomyślne przekroczenie tej granicy. Właśnie te momenty weselnego obrzędu ukazał A. Bieńkowski w spektaklu. Usłyszeliśmy pieśni i muzykę przypadające m. in. na chwilę błogosławieństwa, wyjazdu do kościoła, pożegnania młodej z rodzinnym domem i przekazania posagu.

Wyjątkowość „Weselnego szaleństwa” tkwiła także w jego wielokulturowości. Obok tradycji polskiej zaistniały tu także pieśni i muzyka z Ukrainy, Białorusi, Mołdawii, Węgier, a także zupełna perła – pieśń weselna w języku jidisz wykonana przez jedną ze śpiewaczek z Kocudzy. Jak powiedział reżyser spektaklu, było to dla niego jedno z najważniejszych wyzwań w życiu, by pokazać to co pomimo różnic, łączyło te wszystkie tradycje. Spoiwem tym było właśnie poczucie wspólnoty i więzi weselników towarzyszących młodym w trudnym dla nich i niebezpiecznym momencie przejścia. W koncercie usłyszeliśmy śpiewaczki z zespołu Jarzębina z Kocudzy, śpiewaczki z Gałek Rusinowskich, kapele Leona Krzosa, Braci Tarnowskich, Gacoki z Gaci Przeworskiej, zespół Zdrowie Pięknych Pań, trio sióstr Łukianowicz z Białorusi, zespół Odgłos Karpat z Huculszczyzny z Ukrainy oraz Jacka i Alicję Hałas. W czasie trwania wesela na scenie pojawił się ludowy teatr weselny, prezentujący tzw. Dziada Amerykańskiego wiozącego młodym dary od bogatej ciotki zza oceanu. Pomimo, że spektakl przebiegał według ustalonego scenariusza, żywiołowy taniec na scenie był zupełnie spontaniczny. A jedna z polek zatańczonych przez śpiewaczki z Kocudzy na długo utkwi wszystkim widzom spektaklu w pamięci! Istne „weselne szaleństwo”.