Warsztat bibułkarski – sztuczne kwiaty jak żywe
Warsztaty na tegorocznym Jarmarku cieszą się dużą popularnością – przed każdym ze stoisk ustawiają się kolejki ciekawskich, zainteresowanych dawnymi metodami pracy i tradycją. Można dowiedzieć się, jak tłoczy się olej, jak pracują kowale, podpatrzeć proces powstawania lalki motanki, podziwiać, jak za pomocą błyskawicznie migającej w dłoniach gospodyń igły, rodzą się piękne hafty.
Tuż za Bramą Krakowską przed Czarcią Łapą ustawiono stolik i ławkę, tam odbywają się warsztaty bibułkarskie. Prowadzi je pani Bogusława Świderek, artystka z Drzewca w gminie Lipce Reymontowskie. W rękach pani Bogusi migają kolorowe paski bibuły, tylko kilka ruchów nożyczkami, parę błyskawicznych gestów i już mamy następny kwiatek do bukietu. Pytaniom obserwatorów nie ma końca. Proszą o powtórne zademonstrowanie bardziej skomplikowanych czynności, gdy nauczycielka pokazuje chabry, proszą o zrobienie maków, by powstało naręcze polnych roślin.
Tasiemka z bibuły musi mieć szerokość trzech centymetrów. Musisz mieć bardzo ostre nożyczki, wycinasz takie o, drobniutkie nacięcia, tak drobniusieńko. A potem robisz tak – tłumaczy cierpliwie i za chwilę pokazuje pięknego chabra, którego wręcza jednemu z obserwatorów.
„Ale fajne! Oj, jak pani to robi?” – zachwyca się jedna z przyglądających się. W zwinnych palcach powstają też fiołki, maki, astry, róże, rumianki, gałązki jabłoni. W kramie naprzeciwko można kupić wcześniej przygotowane bukiety z bibułkowych kwiatów.
Bardzo mnie to cieszy, że jest takie zainteresowanie. Przychodzi bardzo dużo osób, dopytują o szczegóły. Chętnie je zdradzam, dobrze, że ludzie chcą robić kwiaty z bibuły w domu. Niech próbują – uśmiecha się pani Bogusia.
Chętnych pani Bogusława Świderek zaprasza również w niedzielę.




