Staruje Jarmark Jagielloński. Oj będzie się działo
250 kupców i rzemieślników otworzy w czwartek swoje stragany na Starym Mieście w Lublinie. Jarmark Jagielloński potrwa do niedzieli, organizatorzy liczą, że odwiedzi go nawet dwieście tysięcy osób. Choć Jarmark Jagielloński oficjalnie rusza w czwartek, od kilku dni trwają imprezy towarzyszące. Na zdjęciu: warsztaty rzeźbiarskie
Jarmark jest nazwą właściwą ale i mylącą. Właściwą - bo odbywająca się po raz trzeci impreza nawiązuje do historii jarmarków, które w XV wieku uczyniły z Lublina miejsce spotkań kupców i rzemieślników z całej Europy. To syn Władysława Jagiełły, król Kazimierz Jagiellończyk, najwyraźniej darząc Lublin sympatią, w czerwcu 1448 roku dał miastu prawo organizacji czterech jarmarków, po jednym w każdej porze roku, podczas gdy wcześniej handlowano w Lublinie na dużą skalę tylko raz w roku. Współczesny, zaczynający się dzisiaj Jarmark Jagielloński, wpisuje się w tradycję ośmiodniowego jarmarku na Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny, przypadające 15 sierpnia. Lecz dzisiaj organizatorzy podkreślają, że chodzi im nie tyle o kupiecki, co o artystyczny wymiar współczesnego Jarmarku Jagiellońskiego.
- Nazywamy ich artystami - mówi dyrektor jarmarku Piotr Zieniuk o twórcach rękodzieła i rzemieślnikach, którzy przyjadą do Lublina sprzedać swoje wyroby.
Będą oni również prezentować mistrzostwo rzemiosła i artystyczne wyczucie w ramach warsztatów lub pokazów dla szerszej publiczności. Dlatego też, aby wziąć udział w lubelskim jarmarku, nie wystarcza rezerwacja placu czy straganu, trzeba przejść wstępną selekcję, wykazać, że jest się twórcą. Co ciekawe, organizatorzy prowadzą na swojej stronie www.jarmarkjagiellonski.pl bardzo bogatą bazę danych o kilkuset twórcach ponad 30 branż rękodzielniczych z kilku krajów, którzy przewijają się lubelski jarmark. Ponadto, to przesunięcie akcentu na znaczenie artystyczne rzemiosła sprawia, że Jarmark Jagielloński w Lublinie ma tak bogatą oprawę wydarzeń czysto artystycznych, od koncertów, pokazów filmowych i wystaw po spektakle teatralne.
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
250 uczestników z rękodziełem z Polski, Białorusi, Ukrainy, Litwy jak i innych krajów - to iście imponująca frekwencja. Prawie drugie tyle uczestników - to członkowie zespołów, kapel, bractw rycerskich itd. O ile głównym traktem jarmarku rękodzieła będzie Rynek i ulice takie jak Bramowa-Grodzka-Złota, o tyle główna scena muzyczna stanie na placu Po Farze, zaś błonia pod zamkiem zaproszą na spotkania z rycerzami oraz... na place zabaw, gdzie dzieci poznają gry zręcznościowe sprzed wieków. Nie sposób wyliczyć wszystkie jarmarkowe propozycje. Jest to oferta wielopokoleniowa, adresowana do wszystkich mieszkańców miasta, a reklama w kraju ma również przyciągnąć tysiące gości z innych miast. Coś dla siebie znajdą zarówno miłośnicy wymyślnych ozdób ze słomy jak i specjałów litewskiej kuchni.
Stragany stawiano już od poniedziałku. Już we wtorek rozpoczęto pierwsze zajęcia warsztatowe, poprzedzające apogeum kupiecko-artystycznych wydarzeń. Na skwerze przy ulicy Olejnej, gdzie przed rokiem uczono się pracy na kole garncarskim, ruszyła Letnia Szkoła Rzeźby Ludowej, której zajęcia można podglądać do soboty.
- Już pod koniec pierwszego dnia z kawałków drewna wyłoniły się ludowe baby czy aniołowie. Pani Marta już po raz kolejny dołączyła do grona uczestników. W zeszłym roku poznawała tajniki garncarstwa, w tym wycina niewielkiego anioła w drewnie. Swoją wiedzę zamierza przekazać innym, bo na co dzień jest nauczycielką plastyki i techniki w szkole plastycznej i organizuje podobne zajęcia dla swoich podopiecznych. Za jej wstawiennictwem po zeszłorocznych warsztatach szkoła zakupiła dwa koła garncarskie, na których pracuje młodzież - opowiada Agnieszka Wojciechowska z Warsztatów Kultury organizujących Jarmark.
Dzisiaj Jarmark Jagielloński ruszy na całego: o godzinie 11 otwarte zostaną stragany kupieckie (czynne do końca tygodnia codziennie do godz. 19). O godzinie 15 na placu Po Farze odbędą się pierwsze koncerty, znanej lubelskiej formacji folkowej - Orkiestry św. Mikołaja oraz polskiej grupy Holloenek Hungarica, która wykonuje średniowieczne ballady miłosne i pieśni rycerskie z niebywale hałaśliwym instrumentarium dud, fletów, szałamajów, skrzypiec i bębnów tureckich. Na tej też scenie na godzinę 20 zapowiedziano "Koncert 1000 kilometrów muzyki" przygotowany przez Andrzeja Bieńkowskiego, badacza tradycyjnej kultury muzycznej, który zaprosił do muzykowania po kilka kapel z Polski i Ukrainy. A do tego - na placu potańcówka, a w Zielonym Ogródku GramOFFonu przy ul. Jezuickiej 16 - kino jarmarkowe.
Wydrukowano tysiące folderów z programem. Trzeba ich szukać w punktach informacyjnych przed Trybunałem Koronnym, przed Bramą Krakowską i na Błoniach pod Zamkiem.
Grzegorz Józefczuk, Gazeta Wyborcza Lublin, 11.08.2010




