Nawigacja

Sobota na Jarmarku Jagiellońskim pełna słońca i wrażeńwersja do druku

Sobota pełna słońca, ludzi i wrażeń. Miasteczko rycerskie już rozłożyło się na błoniach, a pierwsze walki zostały stoczone. Za nami już wiele atrakcji, ale przed nami jeszcze ekscytujący sobotni wieczór i niedziela, którą na pewno warto spędzić na Jarmarku. Aby zachęcić do wizyty na Starym Mieście, przedstawiamy relację z wydarzeń piątkowych:

O 16:00 na Placu po Farze odbył się spektakl obrzędowy „O garncarzu Jadamku”. Na scenie pojawił się niemal kompletny warsztat garncarski. Proces twórczy jest otoczony fabułą komediowo-dramatyczną. Jadamek nie chce się żenić i nie ma komu przekazać wiedzy o tworzeniu i wypalaniu garnków. Do jego chaty przychodzą kobiety, które chcą go namówić do żeniaczki, ale on zdaje się bardziej zainteresowany lepieniem garnków niż szukaniem połowicy. Stopniowo uświadamia sobie, że jeśli nie znajdzie żony, nie będzie miał komu przekazać swojego warsztatu. Zespół Obrzędowy „Janowiacy” z Janowa Lubelskiego w spektaklu w oryginalny sposób pokazuje pracę garncarza. W tytułowej roli wystąpił zresztą autentyczny garncarz, Adam Żelazko. Widowisko stało się edukacyjną podróżą zdradzającą nie tylko tajniki zanikającego zawodu, ale także sekrety wiejskiego życia.

W ramach tematycznych spacerów po Lublinie, które towarzyszą Jarmarkowi, zwiedzający - późnym popołudniem - podążali szlakiem podróży XV-wiecznego kupca z Gdańska, który przyjechał wówczas do Lublina na jarmark. Wyprawa z przewodnikiem rozpoczynała się na palcu archikatedralnym, biegła kolejnymi uliczkami miasta, zgodnie z domniemaną trasą podróży i ucieczki Henryka z relikwiami Krzyża Świętego. Legendę o gdańskim kupcu uzupełniała opowieść o historycznym wyglądzie miasta, usytuowaniu murów, budynków, dawnych zwyczajach.

Występem Zespołu śpiewaczego ze wsi Działtowicze rozpoczął się drugi wieczorny pokaz kina jarmarkowego. Pieśni kołchozkie i rekruckie stały się rewelacyjnym wstępem do filmów Andrzeja Bieńkowskiego o ostatnich wiejskich muzykantach. Autor na bieżąco komentował nagrywane przez siebie relacje z licznych podróży, z pasją przedstawiając poszczególnych bohaterów. Pewnego białoruskiego skrzypka namawiał do występu przez 18 lat. Jedna z kobiet wykonująca pieśń o niespełnionej miłości dziewczyny do rekruta, po wysłuchaniu nagrania zaczęła płakać. Z utworem wiążą się jej bolesne wspomnienia. Obrazy prezentowane przez Andrzeja Bieńkowskiego to nie tylko opowieści o uzdolnionych muzykantach, ale także afirmacja wsi i folkloru jako siedliska wciąż nieodkrytych i niedocenionych wartości. Przypominamy, że na ul. Olejnej można oglądać wystawę zdjęć poświęconą bohaterom filmów Andrzeja Bieńkowskiego.


Niecodzienna sytuacja dramatyczna stała się osią spektaklu „Drzewo”, opartego na sztuce Wiesława Myśliwskiego w reżyserii Stefana Schmidta. Scena – jak podpowiada tytuł – znajduje się bowiem… na drzewie, wokół którego toczy się konflikt. Siedzi na nim Marcin Duda, który protestuje w ten sposób przed wycięciem drzewa pod budowę autostrady. Nie jest to walka o charakterze ekologicznym – mężczyzna broni tradycji, której symbol stanowi drzewo właśnie. Dzięki temu staje się ono depozytariuszem pamięci o dawnych czasach i ludziach. Wciągająca historia w połączeniu z dobrą grą aktorską i interesującą reżyserią świateł sprawiły, że dwugodzinny spektakl oglądało się z przyjemnością i zaciekawieniem.

Zespół Tańca Dawnego „Belriguardo”, jeden z najaktywniejszych uczestników Jarmarku, wystąpił na dziedzińcu Archiwum Państwowego z programem „Niepokoje średniowiecza”. Pod tym niewinnym tytułem kryje się widowisko muzyczno-teatralne skoncentrowane wokół miłości, zazdrości i zemsty, czyli emocji targających nieszczęśnikiem znajdującym się w stanie zakochania. Piękne stroje i utrzymana w średniowiecznym klimacie muzyka oczarowały gości zebranych na chłodnym, cienistym dziedzińcu. Przypominamy, że grupa „Belriguardo” zostanie z nami do niedzieli, kończąc swój udział w Jarmarku spektaklem „Barokowe marionetki”.

Warsztaty tańców ludowych, które wykonuje się w okolicach Bukowca Górnego, prowadziła pani Zofia Dragan. Z iście anielską cierpliwością objaśniała kroki i figury kolejnych tańców: pisanego, mikołajka, gołąbeczka itd. Do tańca przygrywał zespół Manugi. Uczestnicy warsztatów – od maluchów po seniorów – nie tylko chętnie powtarzali układy, ale i nucili podrzucane przez panią Zofię melodie, śpiewali przyśpiewki. Do koła dołączali coraz nowi ochotnicy, choć zdecydowanie więcej było obserwatorów, nieskorych do nauki. A szkoda, bo dwugodzinne warsztaty okazały się również dobrym sposobem na trening kondycji, szczególnie przed wieczorną potańcówką. O godziny 22 do 1 w nocy można było poszaleć na Placu Olejnym przy ludowych rytmach, wykonywanych m. in. przez Kapelę Braci Dziobaków, Manugi. Impreza przyciągnęła spore grono tancerzy, szalejących na parkiecie: wywijających mazury, oberki, wirujących i przytupujących.

Około północy niespodziewanie na palcu przed Trybunałem Koronnym pojawił się zespół Fanfary z Transylwanii, znany publiczności z odbywającego się w godzinach wieczornych koncertu na Placu po Farze. Grający na instrumentach dętych panowie okazali się konkurencją dla potańcówki. Tym sposobem wczoraj na Jarmarku zaistniały aż dwie sceny taneczne!

 

Dziś rozpoczęła się jedna z najbardziej oczekiwanych imprez jarmarkowych, czyli Turniej Rycerski. Wydarzenie rozpoczął przygotowany z rozmachem orszak chorągwi rycerskich, dam dworu, giermków i sekundantów. Pochód wyruszył z Placu Litewskiego, by przy dźwiękach armatnich wystrzałów dotrzeć na zamkowe Błonia, gdzie rozpoczął się właściwy turniej. Pierwszą  spektakularną konkurencją jest Pas d’Armes – jej finał odbędzie się w niedzielę. Konkurs poprzedził obszerny wykład na temat oznaczeń heraldycznych, systemów klanowych barw herbów, na których kolor biały oznacza srebro, a żółty – złoto. W odmierzanym klepsydrą czasie wyłoniono finalistów, którzy zmierzą się z przeciwnikami następnego dnia turnieju. Rycerzom, którym mocna zbroja i ostry miecz nie pomogły dzisiaj, pozostały obrona mostu i zdobywanie fortu.