Nawigacja

Letnia Szkoła Tkactwa Ludowego-relacjawersja do druku

Dziedziniec Archiwum Państwowego w godzinach popołudniowych łagodnie spowija cień. Grube, zimne mury dają przyjemny chłód; jest spokojnie i cicho, można uwierzyć, że czas się na chwilę zatrzymał. To właśnie w tym miejscu działa Letnia Szkoła Tkactwa Ludowego. Gdy wchodzę, niewiele pań siedzi przy krosnach – właściwie wszystkie skupiły się wokół Aśki Kucharz, która pokazuje, jak się robi krajkę. Włochate nitki przyczepiła do rynny – tylko na porządnie naprężonych strunach można pracować. Zgromadzeni wokół uczestnicy warsztatów (tak, tak, wśród miłośników krosen znaleźli się także mężczyźni) podziwiają efektowny wzór. Niektórzy, bardziej zaawansowani, dopytują o szczegóły i dyskutują o wyższości bartka nad pokazywaną metodą na patyczku.

U nas u każdej gospodyni musiała być krajka do przepasania – odzywa się Alicja Kochanowska, jedna z prowadzących warsztaty. - Na Matki Boskiej Zielnej, jak się niosło zielsko do kościoła, a robiło się przecież ogromne bukiety z kwiatów, ziół, owoców, to się związywało te wszystkie badyle krajką, bo inaczej było nieelegancko.
Pani Alicja pochodzi z Podlasia, od razu widać, że jest wodzirejem i dobrym duchem Szkoły. Jej humor i energia dodają ochoty do pracy, a opowieści umilają czas przy tej – było, nie było – żmudnej robocie. Uważny słuchacz dowie się niejednego o historii i tradycjach regionu, z którego pochodzi. Np., że liczba utkanych dywanów w posagu panny świadczyła o statusie społecznym: Nie raz się zdarzało, że kawaler tylko dlatego pannę brał, że 6 dywanów miała! – śmieje się Alicja Kochanowska na wspomnienie dawnych historii.

Jednocześnie naprawia zerwaną przez niewprawną jeszcze tkaczkę nitkę i uspokaja: Jednego dnia jak się zacznie, to robota jak z płatka, a innego to się nić rwie i nie dasz rady, musisz od krosna odejść!

Jolanta Zimoch, siedząca przy krosnach uczestniczka warsztatów, wyznaje, że na co dzień jest nauczycielką języka niemieckiego. Od dzieciństwa marzyła, żeby nauczyć się tkać.
Często szydełkuję, robię na drutach, ale tego – wskazuje na krosna – jeszcze nigdy nie próbowałam. Zapisałyśmy się na warsztaty z koleżankami, zrobiłam już metr dywanika. I to od dzisiejszego poranka! – chwali się pani Joanna. - Wczoraj uczyłyśmy się jak osnuwać. Oj, to naprawdę wyższa szkoła jazdy i nie wiem, czy potrafiłabym to zrobić sama. Ale jeszcze wszystko przede mną – uśmiecha się i powraca do przerwanego na moment zajęcia.

W tegorocznej edycji Letniej Szkoły tkactwa Ludowego bierze udział 25 uczestników. Pod opieką twórczyń ludowych z Polski i Białorusi dowiadują się, jak prawidłowo przygotować osnowę, uczą się tkać i prząść. Do ich dyspozycji jest pięć większych warsztatów, przy których mogą pracować, ramy tkackie i kołowrotki. Warsztaty odbywają się jeszcze dziś (sobota) i w niedzielę od 10-16.