Nawigacja

Jarmark Jagielloński: deszcz na szczęściewersja do druku

Rozpoczęło się nie najlepiej: pogoda sprawiła figla i na otwarcie Jarmarku Jagiellońskiego rozpadało się w Lublinie na całego. Lecz po południu chmury zupełnie znikły - i na uliczkach Starego Miasta zrobiło się tłoczno.

Że dzieje się coś niezwykłego, świadczyły aromaty i zapachy, jakie czuło się zaraz po przekroczeniu Bramy Krakowskiej. Pieczywo najróżniejsze i ciastka, mięsiwa i kiełbasy, miody pszczele, zioła w najrozmaitszych postaciach - wszystko to kusiło przechodniów. Tu żeńszeniówka, czyli ekologiczny "red bull", tam pizdrygały. A do tego setki garnków, dzbanków i kubków, wyroby z najróżniejszych surowców, ciapy i zabawki, anioły i diabełki, kuźnia i papiernia, jednym słowem - prawie wszystko, co powinno znaleźć się na jarmarku. Każde z ponad stu stoisk ma swoją specyfikę i warto się przy nim zatrzymać na dłużej. Kiedy ustał deszcz, zaczęło się koncertowanie na placu po Farze, które też zebrało swoją publiczność. Ekscytowano się tym, co dopiero miało nastąpić: podczas spektaklu "Klątwa" grom z jasnego nieba miał wzniecić pożar dworu, gdzie dzieje się akcja sztuki...

z6926955X_486x322.jpg
Fot. Damian Danak / AG

Jarmark potrwa do niedzieli. Licznie przybyli twórcy ludowi z Ukrainy i Białorusi. Program w dzisiejszym wydaniu Gazety Co jest Grane i w punktach informacyjnych przy wejściach na Stare Miasto.

Grzegorz Józefczuk, Gazeta Wyborcza, 13.08.2009