Nawigacja

Jajunciek, czyli radosna zabawawersja do druku

Tym, którzy świetnie się bawili na spektaklu "Kusy Janek", z pewnością przypadł do gustu przygotowany przez tę samą trupę aktorską "Jajunciek". Kaja i Janusz Prusinowscy, Michał Żak i Piotr Piszczatowski po raz kolejny przenieśli widzów do wypełnionej muzyką i tańcem krainy zabawy.

Podobnie jak poprzednio, przedstawienie składało się z luźno powiązanych ze sobą scen, piosenek, gier, a fabuła stała się jedynie pretekstem do wspólnego radosnego harcowania. Opowieść o ekipie Młodych Zajączków, które na swojej drodze przeżywają mnóstwo przygód, zaciekawiła najmłodszych. Siłą tego przedstawienia jest interakcyjność - dzieci dostały zajęcze uszy, by czuć się jak małe zwierzątka, tańczyły i wykonywały wymyślane specjalnie dla nich zadania.

Byliśmy tu już wczoraj - powiedziała mi jedna z mam - i bardzo nam się podobało. Zespół jest świetny, znakomicie grają, cały czas brzmi mi w głowie wczorajsza piosenka: "Gdzie się podział Kusy Janek, co chodził z toporkiem..." - śmieje się. - Ale przyszliśmy także dlatego, że to bezpieczna, bo mam dziecko stale na oku, i wartościowa forma zabawy. Z drugiej strony dla mojego czteroletniego syna to fajny wstęp do późniejszych przygód z teatrem. Bardzo mi się podoba, że aktorom nie przeszkadzają rozmowy, nie wymagają od dzieci ciszy, ale pozwalają się im po prostu wyszaleć.

Tym razem bawiono się nie tylko w Yurcie. Szybko poproszono, aby maluchy zostawiły miękkie poduszki, na których siedziały wygodnie, i wraz z bohaterami udały się w podróż. Tym sposobem, zaciekawianie poruszeniem wokół Yurty, dołączali kolejni widzowie a publiczność stale się powiększała, stają się jedną wielką rodziną. Najważniejsze, że grupa zapraszała do zabawy również rodziców, przypominając, jak ważny jest kontakt pomiędzy pokoleniami.