Czy można prosić do tańca? – jarmarkowe potańcówki
Taniec był jednym z pierwszych przejawów ludzkiej ekspresji. W kulturach archaicznych ruch taneczny miał swój głęboki symboliczny i magiczny sens. W tańcu człowiek łączył się z naturą i siłami nadprzyrodzonymi, zacieśniał więzy społeczne, odnajdował życiowych partnerów. A ponadto taniec stanowił doskonałą formę rozrywki. Mając na uwadze przede wszystkim ludyczne funkcje, które on spełnia, na każdy dzień Jarmarku w Yurcie Nomadów Kultury na Błoniach zaplanowano potańcówkę.
Pierwszego dnia zgromadziła ona wielu amatorów tańca ludowego. Na przemian przygrywały dwie kapele: Kapela Brodów i Kapela Niwińskich. Zabrzmiały polki, oberki, mazurki, wiwaty. Najbardziej tradycyjne i charakterystyczne tańce ludowe polegały na wirowanie par w rytmie na dwa przy polce i na trzy przy oberku i mazurku. Najstarsi mieszkańcy wsi mówią, że kiedyś tańczono całą noc, do rana. Aby od wirowania nie kręciło się w głowie, nie rozglądano się dookoła, ale wpatrywano w oczy partnera. Warto spróbować!
Kwartet Wiejski, to kapela, która, jak sami piszą, zabiera w muzyczne podróże w czasie i przestrzeni, śladami ludowych grajków polskich, żydowskich, cygańskich – od wielkopolskich, mazowieckich i mazurskich wiosek na Bukowinę, w Karpaty, poprzez Rumunię i Węgry aż po Bałkany, a nawet Francję. W Yurcie Nomadów odbyły się dzisiaj warsztaty tańca prowadzone przez Kwartet Wiejski. Ewa Wasilewska, członkini zespołu, zapytana o tańce doskonalone na warsztatach powiedziała: „Głównie były to tańce korowodowe mniejszości węgierskiej Czango w Rumunii, gdzie byliśmy i uczyliśmy się. Był też taniec z Danii oraz polskie.” W warsztatach uczestniczyło około sześćdziesięciu osób, które poznały tajniki tańca i zapewne wybiorą się na wieczorną potańcówkę. A dziś oprócz Kwartetu Wiejskiego do tańca zagra kapela Odgłosy Karpat z Huculszczyzny, będzie można więc zatańczyć tańce ukraińskie i huculskie. „Podejrzewam, że na żywo spontanicznie ludzie będą się bawili” - dodaje skrzypaczka z Kwartetu Wiejskiego.





